nie wiem jakim pokrętnym rozumowaniem się kierujesz ale z twoich prv wynika że tylko chęcią zysku (wnioskuje na podstawie chęci podzielenia się częścią zysku ze sprzedaży). Natomiast z uwagi że nikt nie potwierdził Twoich przypuszczeń teraz jesteś zły na cały świat. Niestety ceny meteorytów są tak wysokie nie dla tego że spadły z nieba tylko dlatego że jest ich mało.
Podstawowym problemem naszej szerokości geograficznej jest to że u nas wszystko porośnięte jest roślinnością i tych kamieni po prostu nie widać.
Z resztą wczytaj się i zwróć uwagę że większość meteorytów pustynnych to bardzo stare spadki, o znalezieniu chondryta nikt nie informuje. Ja w swojej historii wielokrotnie bywałem na pustyni w tym ponad miesiąc na poszukiwaniach na
Gobi i nic nie znalazłem, nawet małego H5.
Kolejna sprawa wietrzenie.
U nas dominuje wietrzenie chemiczne które ze względu na wysoką wilgotność (nie wspominając o bagniskach z agresywną wodą) kamienie o zasadowym charakterze ulegają szybkiej dezintegracji (rzędu tys lat) na pustyniach co spadło to leży.
Kolejna sprawa erozja wiatrowa i deflacja (wywiewanie) jest w stanie zdjąć w krótkim okresie czasu spory nadkład więc jak się taki kamień w wyniku spadku nawet zagrzebie na dużą głębokość to po paru latach w skutek działania wiatru i tak wylezie na powierzchnie (u nas nie bo rosną na nim krzaki i gleba jest mokra) a wiek pustyń liczony jest w milionach lat
Następna sprawa
większość meteorytów jest poszukiwana w obszarach zbudowanych ze skał osadowych np piaskowców, na tle których krystaliczne skały z różnych rejonów naszego układu się wyraźnie odróżniają. A w Polsce na polach dominują krystaliczne skały Skandynawii i dna Bałtyku, których różnorodność jest nieograniczona.
Co do tematu że u nas nie spadają inne meteoryty jak chondryty i żelaźniaki.
To wystarczy wspomnieć Łowicz który należy do jednego z najrzadszych typów meteorytów, o achondrycie Białystok nie wspominając.
A teraz trochę konkretów. Jak już chcesz się zajmować poszukiwaniem kamulców z nieba. Czas przeliczony na poszukiwania rzędu 12h dziennie z wykrywaczem. (na podstawie własnych doświadczeń)
Średni czas na znalezienie jednego kawałka Moraska jeśli ma się szczęście to około tygodnia.
Średni czas na znalezienie jednego kawałka Półtuska to około miesiąca
z Łowiczem jest jak z jeti każdy o nim słyszał ale nikt go nie widział (a wielu szukało) zdaje się że w zeszłym roku podobno ktoś znalazł jeden kawałek i to by był pierwszy o jakim wiem od 1994r.
Jeśli chodzi o Białystok to już w ogóle legenda z gatunku smoka wawelskiego "podobno coś gdzieś kiedyś" ale nikt nic nie znalazł.
i na tym tle pojawia się osoba która nagle wyciąga 2t skał księżycowych (każdy kawałek z innej skały) i tak 500kg marsjańskich.
Większość naukowców zasypywana tonami kamieni od razu klasyfikuje taki gruz jako gruz i nie bada dalej.
Ja mimo iż widzę że niema szans na meteoryt zawsze staram się konkretnie odpowiedzieć na pytanie z jaką skała. Robię to na swój koszt w jednym celu, aby pogłębić swoją wiedzę i zawsze staram się robotę odwalić na tyle rzetelnie na ile pozwala mi moja wiedza. W przypadku gdy mi wiedzy braknie posiłkuję się znajomymi z uczelni.
Dlatego jeśli ktoś jest niezadowolony z analizy wykonanej moimi rękoma (oczywiście ma do tego prawo) niech napisze mi to na prv a nie wywleka temat na forum publiczne gdzie dodatkowo mnie obraża.
Tyle w temacie i nie podpytuj mnie tu i ówdzie co czym jest bo to ostatnia odpowiedź jaką ode mnie otrzymujesz, jako iż nie zamierzam analizować więcej Twoich kamieni.
Ps. o jaką cechę Ci chodzi? o białość kamienia? Otoczkę dookoła? czy o połysk? bo nie widzę tu niczego co mogło by mieć kosmiczne pochodzenie. W nauce przyjmuje się zawsze że najprostsze rozwiązania tłumaczące wszystko są najlepsze i najbliższe prawdy, więc jeśli można wytłumaczyć wszystkie cechy cechami ziemskich skał nie widzę powodu by nazywać coś meteorytem.
Sto lat! Ciężkich prac w kamieniołomach:)