Może zadaję naiwne pytanie (to do geologów), ale skoro jest to melafir, to chyba nie powinien - jak pisze autor - tak zdecydowanie kleić magnes jako, że melafir składa się głównie z plagioklazu, piroksenu, oliwinu. Muszę przyznać, że wiele tego typu kamieni intryguje mnie, i żałuję, że chyba zbyt pochopnie się je dyskwalifikuje jako kandydatów na meteoryty planetarne. Wbrew pozorom wcale nie jest ich dużo, i co ciekawe najczęściej można je znaleźć jako pojedyncze okazy pośród wielkiej ilości zupełnie innych kamieni typowych dla terenu w którym, taki jak ten na fotkach, znajduje się. Na Mazurach, jak powszechnie wiadomo, jest olbrzymia ilość kamieni i olbrzymia ich różnorodność, ale w sumie stanowią one powtarzające się typy, zaś taki trafia się pojedynczo i rzadko, i jako nietypowy dla tego towarzystwa. Wiem, że to co piszę o badaniu takiego kamienia jest mrzonką, ale może kiedyś będzie to możliwe, więc znalazcy sugerowałbym, aby go sobie gdzieś pod ręką zostawił na lepsze czasy. I jeszcze jedno: nie wiadomo, co klei w nim magnes, czy tlenki Fe, czy może akcesoryczne ilości FeNi - a to przecież w tym drugim przypadku rzucałoby pewne podejrzenia. Czy mam trochę choćby racji?
"Kiedy się czegoś pragnie, wtedy cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze marzenie..." - Alchemik, Paulo Coelho