Szukając międzyborza i meteorytu w sieci znalazłem coś takiego:
W Intermarchu szef przyjmuje do pracy nowego kierownika, dając mu jeden dzień okresu próbnego, żeby go przetestować. Po zamknięciu sklepu wzywa go do biura:
- No, to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta kierownika.
- Jedną, prezesie.
- Co? Jedną?! Kierownicy mają średnio od 60 do 70 transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A ile pan utargował?
- Osiemset tysięcy.
Właściciela zatkało...
- O... O... Osiemset tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za osiemset tysięcy?
- Potem przekonałem klienta, żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem, gdzie będzie łowić. Powiedział, że w okolicach Międzyborza. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go, jakie ma auto, i wydusiłem z niego, że dość małe, aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee... On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu, to może pojechałby przynajmniej na ryby...
Astronomia i muzyka
I tego trzymać się trzeba
(E. Stachura, "Prefacja")