Rozejrzałem się wokoło i stwierdziłem, ze w moim otoczeniu znajduje sie mnóstwo achondrytów węglistych. Sam jestem takim achondrytem ubranym w gacie i koszulę z achondrytów węglistych. Siedzę na achondrycie węglistym a moje stopy spoczywają na klepce z achondrytów węglistych. Właśnie zjadłem sałatkę z achondrytów węglistych. A gdyby się jej lepiej przyjrzeć, to nawet jestem pewien, że mnóstwo chondr w postaci grochu (chyba nie Pułtuskiego?) wsunąłem.
Także, Panie Jacku, proszę zdjąć klapki z oczu.
Lepszy groszek w garści niż bolid nad dachem.